Currently Browsing: Trochę o tym i o tamtym…

Rynoskin-Recenzja

Rynoskin-Recenzja W 2016r. złapałem ok 15 kleszczy. O ile samo ugryzienie można przeboleć o tyle ryzyko zarażenia boreliozą wzrasta i chyba nikt nie chciałby być zarażony przez ukąszenie małego pajęczaka. Poza tym kleszcze w gratisie mogą dać jeszcze KZM [kleszczowe zapalenie mózgowe] i wiele innego świństwa…Dość skuteczną metodą okazało się noszenie długich spodni+kaloszy, zauważyłem, że kleszcze głównie wchodzą pod ubranie przez nogawki i taka „zapora” dawała dobre rezultaty. Dodatkowo stosowałem wszelkiej maści środki rozpryskowe na ubrania, szczególnie te z dużą zawartością DEET. Skuteczność długich spodni+środków rozpylających oceniam na ok. 60%. Niby działa ale co jakiś czas kleszcza się „złapie”. Poza tym, ów środki bardzo śmierdzą, nie wiem czy ma to jakiś związek z czujnością zwierzyny bo latem fotografuję głównie ptaki wodne więc wiele nie powiem, ale nawet dla człowieka jest bardzo nieprzyjemny. Po wielu „przygodach z kleszczami”, takimi jak oderwany aparat gębowy [którego oczywiście polska służba zdrowia nie wyciągnęła…] czy kilka rumieni wędrujących w rodzinie [ja na szczęście jeszcze nie miałem] natknąłem się w internecie na Rynoskin. Czytam opinie….praktycznie 100% skuteczności. Do takich zapewne sponsorowanych opinii podchodzę z dystansem ale pomyślałem, że coś w tym może być i kupiłem. Cały komplet kosztował mnie ok. 370zł ]do kupienia na traperach]. Jeszcze kilka miesięcy temu kosztowała ponad 500zł więc przy okazji kilka złociszy zaoszczędziłem. Kilka słów co to takiego jest: Rynoskin-czyli w wolnym tłumaczeniu skóra nosorożca, który jest też w logo Rynoskin. To odzież która ma chronić przed gryzącymi owadami i kleszczami. Cały komplet składa się z: koszulki getrów kominiarki rękawiczek skarpet Poniżej zdjęcie całego kompletu: Teraz krótka recenzja kompletu oczami amatora-fotografa dzikiej przyrody 🙂 Na początku materiał- 86% nylon, 14% spandex, ot takie rajstopy, niezbyt przyjemne w kontakcie ze skórą ale da się przeżyć, po kilku wypadach człowiek się przyzwyczaja i praktycznie nie czuje, że ma to na sobie. Cały komplet spełnia równocześnie rolę maskowania, jednak odradzam [nawet w upalne lato] chodzenia w samym rynoskin-ie. Głównie ze względu wizerunku 😀 Tkanina jest dość przewiewna i wbrew pozorom nawet w dość ciepły dzień spokojnie da się w niej wytrzymać. [testowałem do ok. 25 stopni C]. Tu jednak piszę o typowej zasiadce-czyli siedzenie w miejscu. W przypadku spaceru nie jest źle jednak kiedy trzeba było postawić budę zimkową i cały dzień ciąć deski, obijać folią…..ufff było bardzo ciepło ;). Przejdę do bardziej szczegółowych uwag, na początek rękawice. Materiał jest śliski, więc trzymanie aparatu w tych rękawiczkach to jak Rosyjska ruletka, raz go utrzymasz a drugi raz już nie, Jednym słowem-nie radzę nosić aparat za np. uchwyt statywowy w obiektywie w tych rękawiczkach. Poza tym rękawiczki często zsuwają się z koszulki i odsłaniają gołe ciało. Tu też praktyczna uwaga-nie ma sensu ubierać rękawiczek. Jeśli dobierzemy odpowiedni rozmiar koszulki to będzie na tyle obcisła, że kleszcz nie przejdzie w głąb rękawa. Skarpety-praktycznie nie mam uwag, niestety mają jedną wadę, poziomy szew centralnie na palcach, co powoduje pewien dyskomfort. Koszulka-też raczej bez większych uwag, no może trochę zbyt luźny dekolt przez który mogą wejść kleszcze. Getry-tu bez uwag, warto wziąć trochę większy zestaw dla komfortu w kroczu. 😉 Kominiarka-dość rzadko używam, jednak jeśli już to dość fajnie maskuje twarz i chroni takie miejsca jak uszy czy podbródek. Podsumowując-używam Rynoskin-a od ok 2 miesięcy, czatuję, czołgam się w trawach, koszę…na chwilę obecną nie złapałem żadnego kleszcza, nie używając żadnych środków rozpryskowych. Wygląda na to, że egzamin zdała ale o tym będę mógł powiedzieć dopiero po zakończeniu „kleszczowego...

O heliosach słów kilka…

O heliosach słów kilka… Zacznijmy od tego, że od kilku (może kilkunastu) miesięcy jestem posiadaczem dwóch wersji Heliosów. Ten „test” a właściwie krótki opis, będę pisał raczej pod kątem makro, bo w portretach to ja nie siedzę  Pierwsza z nich (nowsza) wersja to Helios-44M-4. Druga, starsza wersja to-44-2. Więc: Helios-44M-4 Światło f2 Ogniskowa 58mm 6 listków przysłony pierścień przysłony skokowy solidnie wykonany mocowanie m42 średnica filtra 52mm Bolec przysłony: Tak Helios-44-2 Światło f2 Ogniskowa 58mm 8 listków przysłony pierścień przysłony nieskokowy solidnie wykonany, jednak mam wrażenie, że mniej niż „4” mocowanie m42 średnica filtra 49mm Bolec przysłony Nie Oba obiektywy używam z nikonem d7100. Głównym ich przeznaczeniem jest u mnie makro, więc adapter z soczewką na nieskończoność nie jest mi potrzebny.  Głównie podpinam je pod pierścienie pośrednie-tu żadnych problemów nie ma. Jeśli jednak mam ochotę podpiąć raynoxa, muszę się zdecydować na „4”, bo „2” ma zbyt małą średnicę filtra.  Osobiście bardziej podoba mi się obrazek ze starszej wersji (2). Czemu ? Może chodzi o ładniejszy (moim zdaniem) bokeh, może to tylko moje widzimisię… Co by nie było, to bardzo fajne obiektywy, które da się kupić za… właśnie za ile ? To zależy od kogo. Na alledrogo cena „4” waha się  pomiędzy 80 a 100zł. Cena „2” to ok  70 do 120zł. Ja swoją „4” kupiłem z zestawem „fotosnajper”, a „2” za…30zł. Więc co tu dużo gadać, za niecałe 100zł ma się super obiektyw, bardzo dobrze sprawujący się do makro. Czemu ? Ładny bokeh Ostry (tu sporo zależy od egzemplarzu, więc jeśli jest taka możliwość, przed kupnem warto go „przetestować” lub poprosić o przykładowe zdjęcia. Jenak ja kupiłem w ciemno i mam 2 ostre egzemplarze ) CENA (chyba najistotniejszy z argumentów „za” ) AF w makro jest zbędny, więc jego brak nie będzie nam przeszkadzał.    ...